W dniu dzisiejszym – 12.stycznia 2026 r. – o godz. 10:30 w kościele pw. Św. Wojciecha w Jeleniej Górze spotkaliśmy się na Eucharystii pogrzebowej Henryka Bogdały, męża Stamatyi – Anny, Taty trójki dzieci: Ani i Marysi oraz księdza Adama Bogdały – moderatora DK rejonu Bolesławiec oraz moderatora Diecezjalnej Diakonii Ewangelizacji Ruchu Światło-Życie.
Henryk z żoną Anną byli członkami Domowego Kościoła rejonu Jelenia Góra od 1990 roku. Rozwijając życie osobiste i małżeńskie w łączności z Chrystusem, w duchu chrześcijańskim wychowywali dzieci i służyli pomocą sąsiadom i parafianom. 
Dzisiejsza Eucharystia była przede wszystkim okazją do wdzięczności za dar życia Henryka, który wielokrotnie swoją postawą świadczył o Jezusie, szczególnie w swoich życiowych wyborach, słowach, posłudze i codziennym byciu dla innych. Jednocześnie wypraszaliśmy u Dobrego Pana łaskę życia wiecznego dla Henryka.
Całość Świętej Liturgii wprowadzała nas w radość zmartwychwstania, począwszy od pieśni wejścia – „Zmartwychwstał Pan” po pieśń zakończenia – „Zwycięzca Śmierci”. Biały kolor szat liturgicznych dawał przeświadczenie, że życie Henryka się nie skończyło, a po prostu się zmieniło.

W Liturgii Słowa mogliśmy także odnaleźć odbicie życia zmarłego i jego codziennych wyborów. Zawsze jasno określał, że Jego życie zależy od Tego, który go do życia powołał, który powołał także do życia Jego żonę i dzieci, i tylko Bóg może ich z tego świata odwołać.
„Nikt zaś z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana.” (Rz 14, 7-8).
Słowa Ewangelii zaś opowiadały o uczniach uchodzących z Jerozolimy po śmierci Jezusa, którzy rozpoznali Pana przy łamaniu chleba. Poznali go po znakach, które były już im znane. Mogli rozpoznać Jezusa w Jego pełnych miłości gestach i wrócić do Jerozolimy. My również powinniśmy tak zbliżać się do naszego Pana, poznawać Go coraz głębiej, by w trudnych sytuacjach życia, w chwilach od których chcielibyśmy uciec, to właśnie znaki bożej obecności dawały nam ukojenie, zabierały lęk, napełniały nadzieją i ufnością, że z Panem damy radę pokonać największą przeszkodę i pokonać najtrudniejszą drogę.
Jak dzielił się z obecnymi ks. Adam, tak właśnie było w życiu Jego Taty Henryka, który w drobnych, najzwyklejszych czynnościach uczył się kochać żonę, dzieci, drugiego człowieka. Potrafił tak iść przez życie, bo kroczył przez nie z Jezusem, Tym, który uczył Go znaków Miłości. Miłości, która daje się drugiemu, która pomimo upadku, potrafi się podnieść i dać z siebie jeszcze więcej.
Po Eucharystii odprowadziliśmy doczesne szczątki Henryka na miejsce pochówku na Cmentarz Komunalny w Cieplicach. Miejsce z przepięknym widokiem na góry, które Henryk tak bardzo kochał i swoje dzieci także nauczył je kochać.

Dla wielu był osobą nie tylko wierną charyzmatowi Światło-Życie, czy obrońcą życia i wartości chrześcijańskich, ale przede wszystkim życzliwym, uśmiechniętym człowiekiem, który kochał innych, tych bliższych i dalszych. Kochał bliźniego.

Bogu niech będą dzięki za dar Jego życia. Niech Pan będzie w nim uwielbiony!
