Oaza Modlitwy – Myślibórz – Rodzina Jezusa

“Wtedy Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco! Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu.”       Mk 6, 30-31

                Na przełomie lutego i marca zwołał nas Pan, abyśmy odpoczęli nieco przy Jego wizerunku. W Domu Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego naszą wspólnotę oazową utworzyło 16 małżeństw wraz z dziećmi, wdowa oraz ks. Adam. Odpowiadając na wezwanie Pana przybyliśmy do Myśliborza, aby zatrzymać się w pędzie codzienności przy boku Jezusa Miłosiernego we wspólnocie Kościoła, aby móc na chwilę odetchnąć i zastanowić się nad tym, czy stanowimy rodzinę Jezusa lub co trzeba zrobić, aby w tej rodzinie się znaleźć.

Mogliśmy się w tym czasie zatrzymywać nad Słowem Boga, w którym Jezus wskazywał, że aby być w Jego Rodzinie koniecznym jest każdego dnia stawać w prawdzie i odpowiadać na pytanie „Kim jestem?”. Odpowiedź na to podstawowe pytanie, pozwoli odkryć własną tożsamość, a świadomość ta umożliwi nam nie tylko na branie, ale także na dawanie. Nie stając w prawdzie, nie odkrywając swojej tożsamości, nie będziemy w stanie brać tyle, ile Pan chce nam dać. Brak odkrycia swojej tożsamości, prowadzić może do strachu, braku akceptacji samego siebie i swoich wyborów. Pan wskazywał nam przykłady różnych osób, które na przestrzeni wieków stanowiły rodzinę Jezusa, wypełniając swoje powołanie. On w swoim Słowie wskazywał nam na nasze powołanie, jako męża, żony, rodziców, ale także jako członków Kościoła, który tworzymy tam, gdzie mieszkamy i żyjemy. Choć mamy za sobą różne chwile w życiu, pełne błędów i upadków, to zawsze możemy wrócić do Niego, tak jak to pokazują przykłady osób na kartach Pisma Świętego, tworzące rodowód Jezusa. Jednocześnie należy pamiętać, że wśród samych uczniów Jezusa niewielu było tych „sprawiedliwych, szlachetnie urodzonych”. Łatwiej znaleźć tam tych, którzy w historii swojego życia dotknęli dna, byli grzesznikami, zdrajcami, którzy po prostu się pogubili. Dlatego trzeba być jak dziecko – ufne i otwarte, dać się pobłogosławić Jezusowi i być gliną w rękach Boga, aby On nas kształtował, jak się kształtuje ceramikę. Może nie mamy jeszcze pięknego kształtu, może jest on mocno skrzywiony, wyszczerbiony, ale trzeba pamiętać, że Jezus jest artystą, który nawet z najbardziej zdeformowanej figury, takiej poobijanej i odbarwionej zawsze jest w stanie wykonać arcydzieło, tylko trzeba Mu na to pozwolić.

Wyjeżdżając z Myśliborza wracaliśmy do naszych domów umocnieni Bożą obecnością, Bożym Słowem, z doświadczeniem wspólnoty a przede wszystkim ze świadomością, iż stając w prawdzie zawsze dajemy sobie szanse na działanie Boga w naszym życiu, na Jego prowadzenie. I choć czasem nie rozumiemy dlaczego coś nam się przydarza, dlaczego żyjemy w takim trudzie codzienności, to jednak mamy możliwość przyjąć rzeczywistość taką, jaka jest, w pełni ufając w Jego prowadzenie. Otwierając się na Boże działanie, możemy zmieniać w prostocie swoje serca. On kocha nas w każdym kształcie i w każdym czasie.

Karolina i Grzegorz – para moderatorska